11. Dycha Justynów – Janówka

Impreza, która rozgrywana jest już od 11 lat z roku na rok przybywa startujących, a listy startowe zamykają się jeszcze przed zawodami nie potrzebuje dodatkowych rekomendacji! Dodając do tego fajną oprawę graficzną, klimat piknikowy z ludowym akcentem i przede wszystkim super trasę, która jest szczególnie w drugiej części mocno selektywna to mamy event prawie idealny (zawsze coś można poprawić :p ) To w sumie tyle o imprezie, bo to nie ma być laurka dla organizatorów, a krótki opis mojego startu w biegu, który rozgrywany jest w „moim” lesie!

 

 

 

Forma?

To jest dobre pytanie czy jest czy może jej nie ma? W tym roku za dużo nie biegałem, ale nie oznacza to, że nie jestem aktywny, chodzę na basen, trenuję z psami. Choć wydaje mi się cały czas, że generalnie mimo wszystko w bieganiu chodzi o bieganie. Rok temu na tej samej trasie (10,5 km) uzyskałem czas 42:20, pierwszą piątkę pokonując w 19:30! W tym roku na 5 km zameldowałem się po 20 minutach, a na mecie uzyskałem czas 43:13 czyli blisko o minutę gorzej niż podczas 10. Dychy Justynów – Janówka. Jak widać na poniższych grafikach w tym roku końcowe kilometry były szybsze niż rok temu, a tętno niższe biorąc pod uwagę, że druga część trasy jest trudniejsza to napawa to optymizmem przed kolejnymi startami. Muszę przyznać, że końcówka biegu kosztowała mnie sporo energii, której brakło na chwilę przed metą 🙂 Ostatecznie zająłem 24 miejsce na 366 biegaczy!

10. Dycha Justynów – Janówka

11. Dycha Justynów – Janówka

Cele!
Muszę przyznać, że start w Justynowie dał mi pozytywnego kopa motywacji do biegania, a nawet wytyczenia kolejnych planów startowych. Kolejny sprawdzian formy to udział w Biegu ulicą Piotrkowską w którym zamierzam złamać 40 minut na dychę!

foto by Jagódka z Kłodzka,  Mamzawieszke photo ,